English
Varia

Raj: Nadzieja reż. Ulrich SeidlRaj: Nadzieja reż. Ulrich Seidl
Selekcjonerzy z festiwali
10 lutego 2013
Marcin Wilczyński: Berlinale 2013 - Miasto Niedźwiedzia

Przyjazd do Berlina o 1 w nocy i przejazd metrem o godzinie 2 - bezcenny. Obok filmy: dyskutują Włosi, Niemcy wracają z imprezy i słychać stukot butelek z piwem, a w oddali jakiś Francuz żywo gestykulując pokazuje innym scenę z filmu. I już jutro mam to wszystko ogarnąć? Te 22 kina rozrzucone po całym Berlinie? Te poranne kolejki po odbiór biletu? Tak, mam ochotę.

Organizacja festiwalu świetna, wszędzie plakaty z niedźwiedziami i życzliwi ludzie kierują cię we właściwe miejsca. Nawet proponują, że jeśli nie udało ci się odebrać biletu, to może i tak warto pójść pod salę kinową, bo a nuż będą wolne miejsca. A inni wolontariusze grzecznie informują zdziwionych tubylców, że jeśli kupili w multipleksie popcorn i colę, to nie znaczy wcale, że wejdą z nimi na salę z projekcją festiwalową.

Przygodę z filmami Berlinale rozpocząłem od egipskiego Coming Forth by Day (reż. Hala Lotfy), w którym wyczerpującą walkę, dzień po dniu, toczy matka i córka, opiekujące się ciężko chorym ojcem. Powolna narracja pokazuje, jak życie domowe całkowicie pochłonięte zostało przez opiekę nad chorym, przez masę prozaicznych czynności, w których osobie niepełnosprawnej trzeba pomagać. Uczestniczenie w rozłożonej w czasie agonii to jedna z bitew codzienności, inną - w tle - toczy kobieta, walcząca z przesądami obyczajowymi odnośnie braku nakrycia głowy, zmaga się z demonami, złym urokiem, prawdopodobnie rzuconym na nią przez macochę, która uważa, że kobieta dawno powinna wyjść za mąż. W brudnym, zatęchłym mieszkaniu główne matka i córka próbują dzielić się obowiązkami. Prozaiczne wyjście z domu na spotkanie z sympatią zdaje się nerwowo zaburzać ciągłość opieki nad ojcem. Skrajne wyczerpanie bohaterek, ponure, zaniedbane wnętrze zdają się sugerować, że obie kobiety w milczeniu oczekują odejścia chorego. Film pokazano w sekcji Forum, doskonale nadawałby się do nowohoryzontowego konkursu we Wrocławiu.

Kolejnym filmem pt.: Frances Ha Noah Baumbach udowadnia, że potrafi pisać błyskotliwe dialogi. Spodziewam się odnaleźć ten film w sekcji Panorama Nowych Horyzontów. Mógłby to być kandydat do głównych nagród w konkursie sekcji Spectrum podczas kolejnej edycji American Film Festival. Mistrzowska aktorsko Greta Gerwig gra tytułową Frances, która nie potrafi zdecydować jednoznacznie, czego chce w życiu. Niejasne relacje ze znajomymi, głownie z przeintelektualizowaną, choć trywialną i toksyczną Sophie oraz wygodnictwo bohaterki sprawia, że dostaje łatkę dziewczyny niemożliwej do wyciągnięcia na randkę. Dryfując po Nowym Jorku, nie przegapia jednak żadnej imprezy, a każdą sytuację potencjalnej korzyści dla samej siebie wykorzystuje natychmiast. Czarno-białe zdjęcia, męczące żarty i komentarze, którymi Frances stara się zabawić przyjaciół, przywołują skojarzenia z filmem Z wzajemnością Bujalskiego. Beztroska bohaterka, nie potrafiąca utrzymać się samodzielnie w metropolii, niedbale rozrzucająca ciuchy, budzi sympatię widzów, mimo braku kontroli nad wydatkami dopisywanymi stale do karty kredytowej. Jej życie zmierza do katastrofy. Być może jednak codzienne sytuacje i doświadczenie czegoś na własnej skórze będą w stanie wyprowadzić ją na prostą.

Mam problem z jednoznaczną oceną filmu dokumentalnego Parada francuskiego reżysera Olivera Meyrou, który opowiada o artyście trapezowym. Uległ on wypadkowi podczas występu w cyrku i film przedstawia jego usilne próby powrotu do zdrowia i pełnej sprawności. Bohaterowi towarzyszą uczniowie, trenujący do występów, dla których niepełnosprawny Fabrice jest mentorem, osobą obserwującą treningi i motywującą do dalszej pracy. Film pokazuje tęsknotę za pełnią życia osoby poruszającej się na wózku, ale kończy się nagle w pół zdania, zostaje zamknięty sceną tańca z udziałem podopiecznych. Brakuje jakiejś konsekwencji, reżyser nie końca potrafi się zdecydować, jaki ton ma przyjąć jego opowieść, a z drugiej strony pochwał życia widzieliśmy już na ekranie sporo. Niemniej walka z samym sobą budzi zawsze solidarność z bohaterem i widz mimowolnie kibicuje kolejnym treningom, mającym przywrócić mu pełną sprawność.

Zupełnie nie zaangażował mnie kolejny film z sekcji Forum, koprodukcja południowoafrykańsko-grecka Fynbos (reż. Harry Patramanis), którego bohaterka dosłownie zapada się pod ziemię, znika z oczu mężowi i znajomym. Film-zagadka bez rozwiązania, dla miłośników tajemnicy i udźwiękowienia, podkręcającego podskórną niepewność i lęk. Zaginięcie kobiety podczas spaceru na odludziu przeszkadza jej mężowi w sfinalizowaniu transakcji sprzedaży nowoczesnego domu. Sprawa zostaje zgłoszona na policję, ale właściwie niewiele z tego wynika. Drażnią czasem trywialne dialogi, można też odnieść wrażenie, że dla reżysera sama lokacja stanowiła inspirację, a niekoniecznie scenariusz i opowiadana historia.

Wieczór zamknąłem wyczekiwaną przez polską publiczność trzecią częścią trylogii Raj: Nadzieja. Seidl ma już swój wypracowany, charakterystyczny styl i to jest jego - w moim odczuciu - słaba strona. Nie wysila się już jak dawniej, nie pokazuje pazura jak choćby w Przewidywanych stratach. Znajduję tu jedynie kilka trafnych obserwacji na temat zachowań nastolatków, zwłaszcza w kontakcie z rozwiedzionymi rodzicami. Coraz bardziej filmy Seidla odbieram jako „oczywistą oczywistość”, żeby nie powiedzieć - popadanie w banał. Ciągle te sterylne, nieruchome kadry w szerokich planach i dyskusje bohaterów o różnych odmianach seksu, tudzież dzikie tańce podczas imprezy alkoholowej. Film jest dobry, chociaż nie rozumiem salw śmiechu na widowni niekoniecznie we „właściwych momentach”, ale może nie potrafię się tymi filmami już bawić? Właściwie oglądając ten film, dostajesz dokładnie to, czego się spodziewasz, niestety nic więcej. A może to już perwersja, że widownia upaja się jego bohaterami-ofiarami pogrążonymi w marazmie? Moim zdaniem film nie wnosi do twórczości Seidla nic nowego, chociaż dla fanów tego reżysera będzie nie lada gratką. Podejrzewam, że znajdziemy go w Panoramie Nowych Horyzontów.

Marcin Wilczyński

Moje NH
Strona archiwalna 13. edycji (2013 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2013
PWŚCPSN
151617 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›