English
Varia

Nobody’s Daughter Haewon reż. Hong Sang-sooNobody’s Daughter Haewon reż. Hong Sang-soo
Selekcjonerzy z festiwali
17 lutego 2013
Marcin Wilczyński: Berlinale 2013 - Miasto Niedźwiedzia 6

W konkursowym filmie koreańskim Nobody’s Daughter Haewon w reżyserii, porównywanego do Rohmera, Honga Sang-soo poznajemy młodą kobietę, którą opuszcza matka, planująca osiedlić się w Kanadzie. Niezwykłej urody Haewon staje się obiektem zainteresowania mężczyzn, ale intymne związki, w jakie z nimi wchodzi, niekoniecznie należą do udanych. A może to tylko przelotne romanse, chwile zapomnienia? Spacerująca nieustannie po tych samych miejscach, za każdym razem z innymi mężczyznami, Haewon powtarza ten sam schemat, dobrze znany widzom z poprzednich scen. Dodatkowo dziewczyna zawstydza lub obraża innych podczas spotkań towarzyskich swoją niedyskrecją i ujawnianiem cudzych sekretów. Co prawda matka przed wyjazdem prawi Haewon komplementy, że jest odważdną i silną osobą, tylko na jak długo to wystarczy? Poruszamy się po świecie, tkwiącym między jawą a snem, między jednym a kolejnym drinkiem, być może to wszystko po prostu nam się przyśniło. Film pasujący do Panoramy Nowych Horyzontów lub do konkursu.

Tough Bond to dokumentalna propozycja w cyklu Generation, zabierająca widzów w podróż do Kenii. Obserwujemy afrykańskie slumsy w różnych miejscowościach, gdzie wyrzucone na margines nastolatki odurzają się klejem. Tytuł, oznaczający silną więź, to nazwa specyfiku, którego opary pozwalają zapomnieć o chłodzie, głodzie i problemach. Mimo prostego znaczenia tytułu intencją reżysera jest przedstawienie innych rodzajów powiązań, począwszy od niemowlęcia związanego pępowiną z matką, a skończywszy na toksycznym związku kobiety i mężczyzny, wzajemnie podejrzewających się o zdradę i zakażenie HIV. Nastolatki, związane ustami z butelką kleju, przypominają niemowlęta uspokajane smoczkiem. Być może zbyt dużo problemów usiłowano umieścić w jednym filmie. Na ekranie zobaczymy m.in. kłamliwego pracodawcę i dystrybutra kleju, uśmiechniętego premiera Kenii zupełnie niezorientowanego w sytuacji na ulicach Nairobi oraz przejętą całą sytuacją pracownicę opieki społecznej. Pesymistyczny obraz Afryki, pozbawiony może spektakularnej formy, ale w sam raz pasujący do sekcji Dokumenty / eseje NH.

Bywalcy festiwalu Colours of Ostrava mieli możliwość poznania talentu Rufusa Wainwrighta w zeszłym roku podczas koncertu, otwierającego imprezę. Ci, którzy nie mieli okazji zetknąć się z jego muzyką, mogą to zrobić, oglądając film z Panoramy Berlinale pt.: Sing Me the Songs That Say I Love You - a Concert for Kate McGariggle (reż. Lian Lunson). Muzykująca rodzina postanowiła zadedykować serię koncertów zmarłej rok wcześniej matce Rufusa i Marthy. Wspomnienia o zmarłej przeplatane są rzewnymi i pięknymi piosenkami, upamiętniającymi twórczość zmarłej Kate, która pisała piosenki utrzymane w stylu folk. Cudowne teksty skierowane do osoby, która odeszła, stanowią próbę pogodzenia się ze śmiercią kogoś bliskiego, opowiadają o wspólnych spacerach i porównują matkę do diamentu. Film smutny, ale też głęboki i życiowy. Może to banalne, ale jeśli Kate zgodnie z tekstem jednej z piosenek jest małym serafinem, fruwającym gdzieś nad rzeką, to jestem zdania, że spogląda na swoje dzieci i jest cholernie dumna. Świetny do cyklu Filmy o sztuce.

Szwajcarski reżyser Peter Liechti postanowił zmierzyć się ze swoim dzieciństwem i związkiem swoich rodziców w bolesnym filmie pt.: Ojcowski ogród - miłość moich rodziców. Pamiętając jego poprzednie Odgłosy robaków - zapiski mumii spodziewamy się spektakularnej strony wizualnej, która zostaje tutaj ograniczona do ślicznego teatru kukiełek-króliczków, będących ucieleśnieniem rodziców. O ile eksperyment Marcina Koszałki polegał na sfilmowaniu matki, a następnie pokazaniu jej filmu, o tyle Liechti montuje codzienne czynności rodziców z ich wypowiedziami z offu lub podkładem  muzycznym. Mimo ciekawych rozwiązań formalnych filmowi bliżej do stylu Cavaliera, niż Liechtiego, jakiego znamy. Jego produkcja była dla reżysera bardzo trudnym procesem. Mimo że od dawna myślał o nakręceniu takiego filmu, dystans do rodziców, przetrawienie obaw i lęków dzieciństwa możliwe było dopiero teraz, gdy przekroczył 60-tkę. Na Berlinale film startuje w sekcji Forum, natomiast Nowe Horyzonty mogłyby zaprosić reżysera do cyklu Dokumenty / eseje.

*   *   *

Okazuje się, że nawet duże festiwale pozwalają sobie na potknięcia organizacyjne, mimo, że w ciągu całego festiwalu wszystko śmigało rewelacyjnie. Ostatni dzień zdobywania wejściówek zapowiadał się jako spokojny, ponieważ wiele osób już wyjechało do domów, a więc zanosiło się na zdecydowanie krótszą kolejkę i mniej czasu spędzonego na męczącym staniu. Tymczasem system informatyczny zaliczył awarię tak poważną, że obsługa nie była w stanie określić, jak długo potrwa i kiedy będzie szansa na bilety. Zamiast zwykłej godziny między 7.30 a 8.30 odstałem w kolejce 3 godziny, a system ruszył dopiero około 10.00. A w niedzielę śpię do 10.00 i proszę mnie nie budzić!

Magda Czapińska pisała w tekście piosenki Remedium:  "wsiąść do pociągu byle jakiego…”. Catherine Denevue też wsiadła i uwierzyła, że prowadząc restaurację i będąc nieszczęśliwie zakochaną, wystarczy wsiąść w samochód i zwyczajnie uciec, a wszystkie problemy życiowe automatycznie się rozwiążą. Francuska komedia romantyczna Elle s’en va startuje o dziwo w konkursie głównym festiwalu Berlinale i uważam, że wytypowanie zwycięzców będzie dla jury nie lada wyzwaniem, ale... Bohaterka filmu, Bettie, wybierając się w daleką podróż odświeża kontakt z rodziną i podwozi swojego niesfornego wnuczka do dziadka. Po drodze zalicza jeszcze turniej dart’a w przydrożnym barze i zjazd uczestniczek konkursu piękności Miss France 1969. Mimo wielkiego szacunku, jakim darzę aktorkę, uważam, że poniżej pewnego poziomu artystycznego nie powinno się schodzić. To trochę tak, jakby w polskim Francuskim numerze zagrała Krystyna Janda. I ktoś powie, że to mądra historia, pogodna i ciepła, i owszem, można sobie zrobić ciepłe pierogi i zjeść w przerwie transmisji Miss World. Wielkie rozczarowanie, naprawdę.

Marcin Wilczyński

Moje NH
Strona archiwalna 13. edycji (2013 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2013
PWŚCPSN
151617 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›