English
Varia

Sieniawka reż. Marcin MalaszczakSieniawka reż. Marcin Malaszczak
Selekcjonerzy z festiwali
21 lutego 2013
Marcin Wilczyński: Berlinale 2013 - Miasto Niedźwiedzia 7

W końcu trafiłem, zupełnie nieświadomie, na pozycję programu idealnie pasującą do cyklu nocne szaleństwo NH, a jednocześnie odważnie mówiącą o sprawach obyczajowych. Will you still love me tomorrow? (Berlinale Panorama) to chińska obyczajówka, trochę komedia romantyczna, która formą przypomina produkcje kinowe TVN i adresowana jest na pewno do zachodnioeuropejskiego odbiorcy. Niemniej dylematom rodzinnym naszych produkcji daleko jeszcze do rozważań obyczajowych azjatyckich filmów. Historia dotyczy małżeństwa, w którym mąż po wielu latach ponownie odkrywa swój tłumiony pociąg do mężczyzn. Film mimo stylizacji na kolorowy współczesny świat glamour nie daje łatwych i oczywistych odpowiedzi na nurtujące bohaterów rozterki emocjonalne, a dodatkowo bawi widza bajkowymi wstawkami. Niby wszystko jest jasne, a postacie jednowymiarowe, a jednak film jest urokliwy i niebanalny. Przez chwilę pomyślałem, że tak, jak kiedyś wypromowano w Polsce modę na optymistyczny i roztańczony Bollywood, tak ten film mógłby zwiastować nowy cykl obyczajowych produkcji azjatyckich, puszczających oko do widza. Bo przecież ten film nie jest nakręcony na serio. A wielbiciele kuriozalnych kwestii filmowych napisaliby kronikę podczas projekcji.

Trzecią produkcją koreańską, którą zobaczyłem był film Fatal. Przy jego okazji dowiedziałem się, że wybrany wcześniej bilet na projekcję Berlinale uniemożliwia wybranie go ponownie na inny seans tego samego filmu, ponieważ system komputerowy widzi go na koncie użytkownika jako film obejrzany. Wracając do filmu, w końcu odnalazłem koreańską krwawą historię zemsty. Pewien młody chłopak, dręczony wyrzutami sumienia po incydencie zbiorowego gwałtu na dziewczynie w latach szkolnych, przystępuje 10 lat później do chrześcijańskiej wspólnoty religijnej, przypominającej trochę kształtem naszą rodzimą oazę. Okazuje się, że jedną z osób w grupie jest właśnie ofiara tamtego incydentu, więc chłopak postanawia otoczyć ją opieką. Zatrudniając się w tej samej kawiarni i odprowadzając dziewczynę do domu po pracy, usiłuje odkupić swoje winy, ale wyjazd grupy nad morze dużo zmieni. To nie jest może historia zemsty tak starannie i artystycznie podana, jak w trylogii Parka Chan-Wooka, ale fanom Korei na ekranie może się spodobać. Propozycja do Panoramy Nowych Horyzontów.

James Franco, amerykański aktor, kontynuuje przygodę filmową z wątkami queer. Po udziale w Skowycie postanowił samodzielnie wyreżyserować film, poruszający kwestie hetero- i homoseksualności. Inspiracją do powstania, pokazywanego w sekcji Panorama Berlinale, filmu Interior. Leather Bar była cenzura dokonana na głośnym w latach 80-tych filmie Williama Friedkina pt.: Cruising. Al Pacino wcielał się w nim w policjanta, poszukującego mordercy gejów i dla celów śledztwa schodził w mroczną czeluść nocnych barów, udając homoseksualistę. Film oburzył wówczas środowiska gejowskie, a sceny seksu na tyle zbulwersowały cenzorów, że wycięto z niego około 45 minut materiału. Te wycięte sceny stały się podstawą produkcji Jamesa Franco, który nie idzie na łatwiznę i nie serwuje tylko homoerotycznego teledysku. Otóż, jego zainteresowanie w większym stopniu budzi kwestia odtworzenia tych scen przez aktorów heteroseksualnych, ich reakcja na wydarzenia na planie oraz presja środowiska i znajomych przestrzegających, że film może być odebrany jako pornografia gejowska. Ponadto, inteligentnie wplecione są dygresje na temat granic pokazywania seksu w filmach, reżyser wolałby, żeby środowisko filmowe nie było tak zakłamane i zastąpiło sceny przemocy w filmach scenami seksu, skoro i tak wszyscy oglądają potajemnie pornografię. Odważna i bezkompromisowa produkcja tylko dla otwartych na przesuwanie granic, film mógłby znaleźć się w cyklu filmowym Trzecie Oko.

* * *

Odpoczywam, he, he… Ale kino też było…

Bardzo nowohoryzontowa polsko-niemiecka koprodukcja pt.: Sieniawka znalazła się w cyklu Forum Berlinale. Jest to film o przygranicznym miasteczku, w którym znajduje się szpital dla umysłowo chorych oraz alkoholików. Rozpoczyna go dedykacja wszystkiemu, czego nie da się odtworzyć z pamięci. Bohaterem jest starszy człowiek, opiekun pensjonariuszy szpitala, który po dziwnym wypadku pozostaje wraz z nimi na oddziale, ale będzie próbował wrócić w swoje rodzinne strony. W paradokumentalnym tonie obserwujemy pacjentów podczas posiłków i spędzania wolnego czasu, pojawiają się także nawiązania do filmów s-f. Rozkład i rozpad budynku przyszpitalnego po upadku komunizmu, po którym wędrują z latarką bohaterowie, to tylko preludium do obrazów Bogatynii po przejściu żywiołu. Czy da się w tym bezładzie i dekonstrukcji odnaleźć jeszcze swój dom i swoje miejsce? Pozycja trudna, przywołująca skojarzenia z degrengoladą w ośrodku społecznym filmu Import / Export, powinna bezwzględnie znaleźć się w Konkursie Nowe Horyzonty!

Twórcy filmu Narco Cultura pokazują drastyczne statystyki morderstw w przygranicznym meksykańskim mieście Juarez, gdzie policjanci każdego dnia odnajdują zastrzelone, spalone czy poćwiartowane zwłoki osób zaangażowanych w wojnę gangów, przerzucających narkotyki do USA. Paradoksalnie po drugiej stronie granicy, w El Paso, mówi się o liczbie 4 zamordowanych w ciągu całego roku. Policjanci z Juarez żyją w niesamowitym stresie, czasem nie wracają do domu po pracy, obawiając się wyjścia na ulicę, niepokój wzbudzają znajdujące się w pobliżu dziwne samochody bez tablic rejestracyjnych. W wojnach gangów giną wszyscy, także niewinni ludzie, policja traci swoich kolejnych pracowników. I na kanwie tej tragicznej sytuacji wyrosła odmiana folkloru o nazwie narco, która w piosenkach gitarowych lub raperskich rymach opowiada o wadliwym karabinie, który nie wystrzelił na czas albo o gangsterze, któremu odcięto głowę. Utwory szturmem podbijają listy przebojów, piosenkarze współpracują nawet z gangsterami, wymyślając teksty utworów na ich temat. Płyty, ostatnimi czasy zakazane, sprzedają się w milionowych nakładach również w Stanach Zjednoczonych. Pojawia się przekonanie, że po rewolucji w muzyce, jaką przyniósł rap, pora na narco. Dokument pokazuje też przemysł filmowy, produkujący kino które nawiązuje do incydentów gangsterskich. Świetnie sfilmowana i ciekawa pozycja do cyklu Dokumenty / eseje.

W dość mainstreamowym kandydacie konkursowym Gusa Van Santa pt.: Promised Land w rolę pracownika koncernu paliwowego wciela się Matt Damon. Wspólnie z towarzyszącą mu na planie Frances McDormand próbują wcielić w życie plan wydobywania przez korporację gazu z głębokich pokładów podziemnych. W tym celu proponują mieszkańcom małej wioski wykupienie terenów rolnych i ich eksploatację paliwową, niekoniecznie informując o znaczącym ryzyku zatrucia wód powierzchniowych. Prowincja i jej mieszkańcy stają się na chwilę metaforą mikro-świata, który walczy z korporacyjnym najeźdźcą i reżyser początkowo wierzy w solidarność mieszkańców, ich inteligencję i znajomość realiów. Przyjeżdżający do miejscowości, ekolog uzyskuje stopniowo przewagę nad koncernem i coraz więcej osób odmawia podporządkowania się planom firmy reprezentowanej przez oddanego sprawie Matta Damona. Tyle, że korupcja sięga znacznie dalej, nic nie jesteśmy w stanie przewidzieć i o ile z początku filmu Gus Van Sant popiera działania mieszkańców przeciwstawiających się firmie, o tyle w finale sugeruje, że nic tak naprawę od nas nie zależy. To nie jest mocno nowohoryzontowe dzieło, ale ciekawie sprawdziłoby się w sekcji Panorama Nowych Horyzontów. Niemniej film wchodzi do kin już teraz…

Marcin Wilczyński

Moje NH
Strona archiwalna 13. edycji (2013 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2013
PWŚCPSN
151617 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›