English
Po festiwalu
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 2
19 lipca 2013
Gdzie jest Isti?

Debiutancki film Ricky Rijneke to powolna i przygnębiająca podróż w głąb umysłu Csilli (Orsi Tóth). Mgliste, pozbawione żywych kolorów krajobrazy oraz labiryntowe wnętrza mają odzwierciedlać całkowite zagubienie głównej bohaterki, błąkającej się od ujęcia do ujęcia, zmierzającej donikąd.

„Spokojni” dryfują w ten sposób bez celu, poprzestając na podtrzymywaniu posępnej atmosfery, która niesie ze sobą jedynie złudzenia znaczeń.

Film rozpoczyna się tuż po wypadku: Csilla wydostaje się z wraku przewróconego na dach samochodu i rozgląda się za swoim młodszym bratem Istim. Po chwili pada bez sił na trawę i pogrąża się we śnie. W kolejnych sekwencjach podążamy za bohaterką po rozmaitych przestrzeniach – jesteśmy na nieprzyjaznym pokładzie frachtowca, w mrocznym lesie, na rozległej łące i wśród przydrożnych barów dla kierowców ciężarówek. Każda z tych scen w jakiś sposób obraca się wokół postaci Istiego lub jego dojmującego braku. Ulotne chwile szczęścia między bratem i siostrą płynnie przechodzą w gorączkowe poszukiwania chłopca, który raz za razem niepostrzeżenie znika, pozostawiając po sobie jedynie charakterystyczny naszyjnik.

Reżyserka kształtuje „Spokojnych” na podobieństwo kina drogi, jednak każe swojej bohaterce przemierzać wciąż ten sam odcinek trasy. Csilla nieustannie szuka zaginionego Istiego, uwięziona w nieskończonej pętli – zmienia się wyłącznie tło. Rijneke dysponuje niewielką liczbą pomysłów na urozmaicenie tej monotonnej historii, więc skupia się na cyzelowaniu kompozycji kadrów i wypełnianiu ich ambientową ścieżką dźwiękową, przygotowaną przez Andreya Dergatcheva. Pomimo tych wysiłków autorka nie potrafi wyjść poza statyczny rejestr emocjonalny, który sobie narzuciła od samego początku.

Nie udaje się również wykorzystać potencjału tkwiącego w napięciu między tym, co przynależy do sennego koszmaru, a tym, co Csilla naprawdę przeżyła. W prezentowanej nam opowieści nie ma żadnej tajemnicy do rozwikłania – zastosowana przez reżyserkę klamra narracyjna od razu rozwiewa wszelkie wątpliwości i w rezultacie całość traci jakąkolwiek siłę oddziaływania. Niczego nie wnosi także nadmiernie rozbudowany, szeptany monolog wewnętrzny, powtarzający bez końca tę samą wiązkę informacji, i tak zupełnie wtórną wobec warstwy wizualnej. Twórcy „Spokojnych” zbyt mocno uwierzyli w siłę nastroju, zapominając o solidnych podstawach, przez co ich film pozostaje tylko przelotną mgiełką.

Karol Kućmierz

„Spokojni”

Dziś, godz. 16.15, Kino Nowe Horyzonty 7

24 lipca, godz. 10.15, Kino Nowe Horyzonty 8

 

Moje NH
Strona archiwalna 13. edycji (2013 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2013
PWŚCPSN
151617 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›