English
Po festiwalu

fot. Anna Jochymekfot. Anna Jochymek
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 3
20 lipca 2013
Poszukiwanie momentu

– Jedna chwila, podczas której następuje wymiana spojrzeń, może zupełnie zmienić życie drugiej istoty – mówi Abdellatif Kechiche, tegoroczny laureat Złotej Palmy na festiwalu w Cannes za „Życie Adeli – Rozdział 1 i 2”

Anna Paprocka: Ktoś, kto tylko czytał opis filmu i go nie oglądał, może pomyśleć, że to manifest kina lesbijskiego. A przecież Pana celem było opowiedzenie o sile namiętności, jaka przyciągnęła do siebie bohaterki filmu, a następnie pokazanie rozpaczy i bólu, jakie towarzyszyły ich rozstaniu. 

Abdellatif Kechiche: Mówić o celu jest trudno, ważne, by opowiedzieć jakąś historię. Zaczynałem od czegoś bardzo emocjonalnego, nawet cielesnego, bo byłem dotknięty do żywego. Naprawdę trudno jest opisać sam proces, który sprawia, że mamy ochotę zaprezentować jakąś historię. W przypadku opowieści o Adeli bardzo wiele rzeczy odbyło się dzięki spotkaniu z postaciami.

Czy kontakt z powieścią graficzną Julie Maroh był tym dotknięciem, które wymagało reakcji? 

– To był punkt wyjścia. W powieści Maroh poruszyła mnie przypadkowość spotkania. Moment, w którym bohaterki widzą się po raz pierwszy, wydał mi się bardzo ważnym akcentem tej opowieści. Jedna chwila, podczas której następuje wymiana spojrzeń, może zupełnie zmienić życie drugiej istoty. I później wszystko, co mogłem zrobić z postaciami, to, jak się rozwijały, rosły i gubiły, miało punkt wyjścia w tym spotkaniu. Do tego doszło zderzenie odmiennych charakterów aktorek, i to, jak kreowały one odgrywane postaci. Nasza Adela jest zupełnie innym typem człowieka niż ten, który odnajdujemy w powieści graficznej Julie Maroh. Przywiązujemy się do historii, którą chcemy opowiedzieć, ale jednak pozostawiamy jej możliwość rozwijania się poprzez różne sposoby widzenia postaci.

Czy osobowości aktorek miały wpływ na rysowanie bohaterek filmu?

– W momencie kiedy selekcjonujemy aktorów do zagrania określonej roli, to albo wybieramy takiego, który w pełni odpowiada naszemu wyobrażeniu, albo zachęcamy do zdystansowania się wobec wymyślonej postaci i znalezienia własnej interpretacji. Warto wykorzystać to, co aktor ma w sobie i co może wnieść do ostatecznego obrazu. Właśnie ten ostatni aspekt najbardziej mnie interesuje: dostosowanie do wizji, jaką miałem na początku, która następnie ewoluuje właśnie dzięki aktorkom.

Czy znakiem tego była zmiana imienia bohaterki filmu z Clementine na imię aktorki – Adele?

– Tak, pomogło to jej wejść głębiej w charakter opisanej postaci, jest on jednak niemal przeciwieństwem osoby, którą widzimy w filmie. Imię ostatecznie jest tylko szczegółem.

To spotkanie z Emmą zmieniło życie Adeli.

– Jest bardzo dużo spotkań, które każdy z nas może przeżyć w swoim życiu. To one nas zmieniają, albo pozytywnie – i wtedy ewoluujemy, albo negatywnie – i wtedy niszczą nam życie. To, kim jesteśmy, w pewnym sensie wynika ze spotkań z innymi. Nie dotyczy to wyłącznie postaci Adeli. To jak z cierpieniem, nie zawsze jest takie samo.

Aktorki w Pana filmie są bardzo naturalne. Jak udało się to osiągnąć?

– Relacja, jaką reżyserzy mają z aktorem lub aktorką, jest skomplikowana. Z każdym przecież wygląda to inaczej, ale zawsze jest to bardzo silna więź. Moment prawdy, który udaje nam się uzyskać, wynika z bardzo długiego procesu. Kiedy ostatecznie to nadchodzi, niezmiernie rzadko wiemy, jak konkretnie do tego doszło. Czekamy, szukamy tego momentu, ale trudno precyzyjnie opisać, w jaki sposób go osiągamy. Najważniejsze oczywiście jest, by ten moment nadszedł i żeby można go było wspólnie odczuć w czasie kręcenia filmu.

Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych czasach pochodzenie społeczne nie determinuje życia, podczas gdy w historii Adeli jest to jedna z przyczyn rozpadu związku i rozstania.

– Też chciałbym wierzyć w to, że uwarunkowania społeczne nie wpływają na relacje między dwiema osobami. To właśnie ten problem próbuję pokazać od pierwszego filmu. A fakt, że zadaje mi pani to pytanie, pokazuje, jak poważny jest to temat. Trudność w komunikowaniu się odmiennych klas jest znacznie większa niż w przypadku porozumiewania się różnych wspólnot.

Co Pan przez to rozumie?

– Kiedy dwie osoby pochodzą z różnych krajów bądź z różnych kultur. Problem we wzajemnym zrozumieniu nie wynika z różnic etnicznych, ale społecznych. Artysta francuski nie miałby problemu z porozumiewaniem się z artystą tunezyjskim. Z chwilą kiedy pojawia się społeczny determinizm – ktoś żył w bardzo biednej dzielnicy, a inny nie zaznał problemów egzystencjalnych – to porozumienie między nimi jest trudne do osiągnięcia.

Rozmawiała Anna Paprocka

 

Moje NH
Strona archiwalna 13. edycji (2013 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2013
PWŚCPSN
151617 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›