English
Po festiwalu

fot. Diana Lelonekfot. Diana Lelonek
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 5
21 lipca 2013
„Shirley – wizje rzeczywistości”

Prof. Stanisław Por-Kokos

Dzień dobry Państwu. Dzisiaj objaśnimy sobie, o co chodzi w filmie festiwalowym pt. „Shirley – wizje rzeczywistości”.

Reżyserem jest tutaj Gustav Deutsch, którego każdy porządny kinoman kojarzy na pewno, że nakręcił kiedyś „FILM TO. Dziewczyna i pistolet”, czyż nie? Więc teraz ta cała „Shirley…”. Zanim jednak zacznę porządnie objaśniać, postawię interesujące pytanie: Kto taki z Państwa kryje marzenie, że może wejść do jakiegoś obrazu i sobie tam pochodzić od ramy do ramy? Dobrze. A teraz ostatnie pytanie: Kto nie chowa tego marzenia, tylko jakieś inne, niezwiązane? Nikt. Czyli już wszystko wiem i mam dla Państwa wesołą wiadomość. Film „Shirley…” jest właśnie o dokładnym spełnieniu Państwa marzenia z ramą i chodzeniem w obrazie! Szczerze? Bardzo lubię Edwarda Hoppera oraz uważam, że czuję różne emocje, kiedy pieczołowicie popatrzę sobie na przykładowe jego płótno. Ach, jaka szkoda, że nie został on słynnym reżyserem! Bowiem idę o całkiem znaczny zakład, że nakręciłby tyle filmów, ile zmalował obrazów, a reżyserem byłby o wielu fanach i multumie różnych nagród, głównie pewnie za reżyserię. Ale kto wie? Tego nie wie nikt. Dobrze, idziemy do rzeczy, „Shirley – wizje rzeczywistości”. Sporo z Państwa pewnie ciekawie pyta: „Jaka znowuż Shirley? Shirley Temple? Shirley MacLaine? Shirley, której nie znam?”. Odpowiadam zatem w te pędy: Żadna z nich. A nawet więcej, żadna w ogóle! I tutaj głęboko się kłania, że widziałem tyle filmów, iż wiem o kinie już chyba wszystko. Otóż to całe imię to jest, proszę Państwa, symbol, że tak naprawdę chodzi o słowo: różne. Prześledźmy uważnie. Ile jest kobiet z imieniem Shirley na Ziemi, naszym świecie? Ogromna ilość, aż do nieprzeliczenia, a co jedna, to każda inna. Różna. I dokładnie tutaj został zakopany klucz do filmu, którego tytuł tak naprawdę stoi taki: „Różne – wizje rzeczywistości”. Teraz, gdy odkryliśmy już tę zagadkę, z łatwizną sami pójdą Państwo przez całą resztę. Bo każdy film należy oglądać od początku, od tytułu samego. Właśnie tam może się ukryć na przykład, że mordercą jest jednoręka pani z kiosku, proste. A niepunktualni, którzy do kina przyjdą po tytule, nigdy się tego nie dowiedzą. No i dobrze im tak, prawda? Do widzenia.

 

Moje NH
Strona archiwalna 13. edycji (2013 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2013
PWŚCPSN
151617 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›