English
Po festiwalu

fot. Karolina Połosakfot. Karolina Połosak
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 7
23 lipca 2013
Energia sztuki: między miłością a nienawiścią

– Od początku było dla mnie jasne, że centrum całej opowieści powinna być szczególna, bardzo intensywna relacja łącząca Ushio i Noriko – mówi Zachary Heinzerling, reżyser filmu „Piękna i Bokser”

Iwona Sobczyk: Jak poznałeś swoich bohaterów?

Zachary Heinzerling: Poznałem ich pięć lat temu na Brooklynie, w rejonie zwanym Dumbo, gdzie swoje pracownie ma bardzo wielu artystów. Raz w roku wszyscy organizują dzień otwarty. Zaszliśmy z przyjacielem do Shinoharów. Ushio właśnie malował jeden ze swoich obrazów, Noriko wybierała dla niego farby. Ushio to bardzo charyzmatyczna postać, wieczny pięciolatek w ciele osiemdziesięciolatka. Nigdy nie przestaje grać, bo dla niego sztuka jest ciągłym spektaklem, działaniem. Ważniejszy od gotowego dzieła jest proces jego powstawania. To bardzo filmowe, więc wtedy od razu nakręciłem o nim krótki film. Ona jest bardzo ostrożna we wszystkich swoich działaniach, bardzo kobieca, ale jednocześnie ma niesamowitą władzę nad swoim mężem. Od razu można poznać, że łączy ich szczególna, bardzo intensywna relacja. To właśnie ta relacja musiała stać się centrum całej opowieści. 

Bardzo byłem ciekaw, co ich trzyma razem od tak dawna. Próba znalezienia odpowiedzi była największym wyzwaniem, z jakim musiałem się zmierzyć przy realizacji tego filmu. Sami nie za bardzo chcą o tym mówić. Gdy ich zapytać, czemu są małżeństwem, dają bardzo mało przekonujące odpowiedzi.

Okazuje się, że razem trzyma ich miłość. Kiedy się zorientowałeś, że to jednak będzie love story?

– Noriko mnie zaskoczyła. Na początku nie była skłonna przedstawiać Ushio w pozytywnym świetle. Wydaje mi się, że dopiero pracując nad wystawą, podczas której miała po raz pierwszy pokazać publicznie swoje dzieła, zdała sobie sprawę, że to właśnie Ushio jest jej największą inspiracją, kimś w rodzaju muzy. Im bliżej było do wernisażu, tym częściej mówiła o nim z czymś w rodzaju miłości. To bardzo trudna relacja, gdzie miłość nierozerwalnie związana jest z nienawiścią, ale warta kontynuowania. Nie sądzę, żeby ostatecznie udało mi się w pełni odpowiedzieć na pytanie, co ich łączy. 

Na początku Twoim bohaterem był Ushio, ale ostatecznie to Noriko wydaje się Ci bliższa.

– Ushio jest fascynującą postacią, ale całkowicie niezmienną. W każdej chwili wiesz, jak zareaguje i co powie, choć oczywiście możesz mu nie wierzyć. Noriko to bardziej złożona osobowość. Związała się z Ushio, kiedy miała dziewiętnaście lat, pół roku później była już z nim w ciąży. Przez całe życie znajdowała się pod jego wpływem, nawet większa część jej twórczości do tej pory to były po prostu kopie jego prac. Trudno jej było się z tego wyzwolić. Spotkałem ją w bardzo dobrym momencie, gdy w końcu zyskała pewność siebie potrzebną do zainicjowania procesu osobistej i artystycznej przemiany. Jej rysunki, którymi podsumowuje lata spędzone wspólnie z Ushio, są bardzo szczególne, zabawne i pełne bólu zarazem. 

A co myślisz o pracach Ushio?

– Uważam, że jego wczesne prace z lat 60. i 70. były naprawdę niesamowite. To był pop-art, ale bardzo szczególny. Jego action painting było genialne. W tych pracach można zobaczyć jego samego. Jest w tym coś bardzo sympatycznego. 

Ushio łatwo byłoby ocenić jako postać godną pogardy. To potworny megaloman, nie ma szacunku dla Noriko, nawet je w nieładny sposób. Pokazujesz to wszystko, ale starasz się powściągnąć złe emocje widzów. Dlaczego?

– Ushio widziany oczami Noriko, pamiętającej jego przeszłe przewiny, to postać bezsprzecznie godna pogardy. Ale jeśli spojrzy się na tę całą sytuację z pewnej perspektywy, to można dostrzec, że Ushio nie jest już tym, kim był kilkadziesiąt lat temu. Nie pije od dziesięciu lat, złagodniał. Codziennie uczciwie pracuje, specjalnie jedzie do Japonii, żeby sprzedać swoje prace. Ogromne wrażenie robi na mnie jego nieustająca energia do życia. To prawdziwy artysta, nie udaje nikogo. Noriko nie jest wyłącznie ofiarą. Ona też bywa jędzą.

Ile czasu z nimi spędziłeś?

– Mniej więcej trzy lata, choć nie codziennie. 

Tęsknisz?

– Nadal często się z nimi widuję. Kiedy kręcisz tego typu dokument, trudno jest powiedzieć stop. Ale teraz mogę po prostu się z nimi przyjaźnić. 

Rozmawiała Iwona Sobczyk

Moje NH
Strona archiwalna 13. edycji (2013 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2013
PWŚCPSN
151617 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›