English
Po festiwalu
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 9
26 lipca 2013
Smarzowski: Próbuję robić filmy ważne

– Chciałbym, żeby ten film miał mój stempel, mój charakter pisma, ale chciałbym też, żeby zachował ducha Pilcha – mówi o powstającym filmie „Pod Mocnym Aniołem” Wojtek Smarzowski

Rozmowa z 

Wojtkiem Smarzowskim 

Iwona Sobczyk: „Pod Mocnym Aniołem” zaczął Pan kręcić jeszcze przed premierą „Drogówki”. Dlaczego tak szybko?

Wojtek Smarzowski: Zbieg okoliczności, łut szczęścia, któremu trzeba pomagać, plus konsekwencja i katorżnicza praca.

Wcześniej tempo kręcenia kolejnych filmów też było duże. Nie obawia się Pan, że złapie artystyczną zadyszkę?

– Najpierw przez tyle lat czekałem, żeby robić filmy, to teraz mam zwalniać? A tak na poważnie, to właśnie czeka mnie przerwa, przygotowuję się do trudnego filmu o ludobójstwie na Kresach.

W Pana filmach dużo się pije. Czy „Pod Mocnym Aniołem” to w jakimś stopniu odpowiedź na te zarzuty?

– Niespecjalnie przejmuję się takimi komentarzami, więc też mój film nie jest na nie odpowiedzią. „Pod Mocnym Aniołem” to film o piciu. Uniwersalny temat, bo piją bogaci, biedni, wykształceni i niewykształceni. Piją w Polsce i za granicą. Robię filmy o tym, co mnie boli, próbuję robić filmy ważne.

Dlaczego nie zdecydował się Pan powierzyć napisania scenariusza „Pod Mocnym Aniołem” Jerzemu Pilchowi? Pisarz ma już ich w dorobku kilka.

– Film jest mój, kiedy piszę lub kontroluję scenariusz, kiedy sam wybieram aktorów i mam decydujący wpływ na montaż. Robienie nie moich filmów mnie nie interesuje.

Pilch opowiada o piciu w konwencji nieco humorystycznej, a nawet sentymentalnej. Czy chce Pan zachować ten ton?

– Chciałbym, żeby ten film miał mój stempel, mój charakter pisma, ale chciałbym też, żeby zachował ducha Pilcha. A efekt zobaczymy za parę miesięcy na ekranie.

W „Pod Mocnym Aniołem” ogromną rolę odgrywa specyficzny język tej powieści. Czy przenosi go Pan na ekran?

– W dużym uproszczeniu: kiedy główny bohater pije, bohaterowie filmu mówią językiem Pilcha, kiedy postanawia leczyć się naprawdę, zaczynają mówić „normalnie”.

W opisie producenckim można wyczytać, że „Pod Mocnym Aniołem” ma mieć mocne przesłanie społeczne. Czy to oznacza, że ma jakieś zadanie do spełnienia? 

– Ponieważ jest to eksplikacja producencka, proszę o to pytać producenta. Jedyne zadanie, które ja stawiam filmowi, to prowokacja. Emocjonalna i intelektualna. Chciałbym, żeby film wzruszał i poruszał. Film świata nie zmieni, ale nazwać może. Może upowszechnić problem. Sprowokować szerszą dyskusję.

Współczesna polska literatura niespecjalnie ma szczęście do ekranizacji. Czy są w niej jeszcze historie, które chętnie by Pan wykorzystał?

– Uważam, że najlepsze ekranizacje powstają nie z wybitnej, ale z pastewnej literatury, takiej z dobrze skonstruowaną akcją i nie najgorszymi dialogami. Mimo to zabrałem się do ekranizacji powieści „Pod Mocnym Aniołem”, która jest kompletnie niefabularna. A więc rola przypadku w filmie i w życiu. Moje plany sięgają dość daleko i nie ma w nich miejsca na literackie ekranizacje. Mam natomiast pomysł na połączenie literatury, muzyki i filmu w jednym projekcie.

Wszyscy oczekują, że kolejny Pana film będzie „mocny”, „brutalny”. Nie ma Pan czasem ochoty złagodnieć?

– Robię kino zgodne ze swoim filmowym temperamentem, ale oddzielam film od życia. W życiu jestem łagodny.

Czy po tylu nagrodach łatwiej teraz Panu doprowadzić do realizacji kolejnego filmu?

– Tak. Przestałem być anonimowym reżyserem.

Na jakim etapie jest praca nad „Pod Mocnym Aniołem”? 

– Film jest praktycznie zmontowany, za miesiąc zaczną się prace nad dźwiękiem i muzyką. Wszystko toczy się w zaplanowanym rytmie.

Rozmawiała Iwona Sobczyk 

Świat ogląda polskie filmy 

Festiwalowym projekcjom towarzyszy jak zwykle rozbudowana część branżowa, której najważniejszym punktem są trwające do 26 lipca Polish Days. Wydarzenie daje przedstawicielom branży filmowej ze świata możliwość zobaczenia najnowszych polskich filmów. Teraz bierze w nim udział ponad dwustu profesjonalistów, w tym agenci sprzedaży, dystrybutorzy, producenci, selekcjonerzy festiwali i przedstawiciele stacji telewizyjnych. Wszyscy mają okazję posłuchać o planowanych produkcjach, jak „Miasto 44” Jana Komasy czy „Taniec dla psa” Marcina Wrony, zobaczyć sześć gotowych filmów, m.in. „Papuszę” Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego czy „Płynące wieżowce” Tomasza Wasilewskiego, oraz fragmenty powstających filmów: „Jack Strong – Operacja Wolność” Władysława Pasikowskiego, „Strefa nagości” Urszuli Antoniak czy „Pod Mocnym Aniołem” Wojciecha Smarzowskiego.

Iwona Sobczyk

Moje NH
Strona archiwalna 13. edycji (2013 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2013
PWŚCPSN
151617 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›