English
Po festiwalu
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 2
19 lipca 2013
W platońskiej jaskini

Ten film zabiera nas do świata niepodobnego do żadnego innego. Trudno się w nim odnaleźć, nie sposób poczuć swojsko, ale i tak chce się zostać w nim jak najdłużej

Iwona Sobczyk 

Niepewność budzi już pierwszy obraz. Widzimy kilka osób siedzących w podłużnym pomieszczeniu i wchodzącą do niego kobietę z książką w dłoni. 

Gdyby nie dobiegające z zewnątrz dworcowe dźwięki, trudno byłoby się domyślić, że to kolejowy wagon. Jego okna są nieruchomymi białymi plamami, cienie na podłodze ani drgną. Przestrzeń jest oczyszczona, pozbawiona zbędnych szczegółów. Wygląda jak namalowana. Gdyby wkraczająca w ten świat bohaterka nie była tak realna, można by pomyśleć, że mamy do czynienia z filmem animowanym. Nawyki widza lubiącego porządkować filmowy wszechświat według rozmaitych kryteriów i bezpiecznie się w nim urządzać nie zdają tu egzaminu. Świat, w którym żyje Shirley, nigdy nie będzie swojski i nigdy nie przestanie skłaniać do stawiania pytań o status oglądanej rzeczywistości. 

To nie oznacza, że jest całkiem obcy. Nie trzeba szczególnie się znać na współczesnej sztuce, żeby skojarzyć go z twórczością jednego z najbardziej znanych amerykańskich malarzy XX wieku – Edwarda Hoppera. Kto raz widział jego obrazy, ten wszędzie pozna te zimne, melancholijne i piękne przestrzenie amerykańskich miast i miasteczek. To najbardziej amerykański z amerykańskich malarzy, na dodatek głęboko związany z kinem. Sam chętnie czerpał z wizualnej tradycji filmu noir, a swoją twórczością inspirował cały tabun znakomitych reżyserów, począwszy od Alfreda Hitchcocka, przez Wima Wendersa, na Jimie Jarmuschu kończąc. Gustav Deutsch nie tyle zainspirował się obrazami Hoppera, ile postanowił je w swoim filmie ożywić. Przed kamerą zrekonstruował trzynaście klasycznych płócien artysty, łącząc je wszystkie dość umownie poprowadzoną fabularną nicią. To nie jest film dla kinomanów spragnionych spójnych opowieści, raczej pełnometrażowy wideoart dla bywalców galerii sztuki. Ci, którzy pamiętają wyświetlany na festiwalu NH „FILM TO. dziewczyna i pistolet” tego samego autora, wiedzą, na co go stać. 

Tym razem Deutsch główną bohaterką uczynił Shirley, kobietę-symbol amerykańskiej społeczności w jednym z najbardziej burzliwych okresów w jego historii. Gdy widzimy ją pierwszy raz – już po krótkim preludium w pociągu – jest rok 1931 i Shirley, młoda aktorka z Nowego Jorku, przyjeżdża do Paryża i przemierzamy z nią trzy kolejne dekady. Gdy ją żegnamy, nigdy nie poznawszy jej do końca, Ameryka ma za sobą wielką depresję, wojnę światową, szaleństwo maccartyzmu, początek wojny w Wietnamie i kryzys kubański.

„Shirley” to kunsztowny film o zderzeniu wielkiej i małej, osobistej historii. Przede wszystkim jednak to autotematyczna refleksja o relacji między rzeczywistością a oglądanym obrazem, której sednem jest przywołana w pewnym momencie metafora jaskini platońskiej. Nie bez przyczyny tak ogromną rolę w budowaniu kompozycji obrazu mają u Deutscha cienie, sprawiające zresztą wrażenie bardziej realnych niż reszta oglądanego na ekranie świata. Równie ważny jest dźwięk. 

Jeśli ktoś nie jest fanem Hoppera, może wybrać się na seans tylko dla samej zaskakującej i rozbudowanej ścieżki dźwiękowej i muzyki skomponowanej przez dwóch wybitnych twórców – legendę brytyjskiego rocka Davida Sylviana i króla elektronicznej awangardy Christiana Fennesza.

„Shirley – wizje rzeczywistości” 

Dziś, godz. 19, Kino Nowe Horyzonty 5

Jutro, godz. 19, Kino Nowe Horyzonty 5

26 lipca, godz. 19, Kino Nowe Horyzonty 5

27 lipca, godz. 19, Kino Nowe Horyzonty 5

 

Moje NH
Strona archiwalna 13. edycji (2013 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2013
PWŚCPSN
151617 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›