English
Po festiwalu

fot. Anna Jochymekfot. Anna Jochymek
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 11
28 lipca 2013
Nasze kino

– Tu widzowie się jednoczą, mogą podzielić się ze sobą wrażeniami, w nieformalnej atmosferze porozmawiać z twórcami – o tegorocznym festiwalu w Kinie Nowe Horyzonty mówi Roman Gutek, jego pomysłodawca i główny organizator

 

Natalia Kaniak, Łukasz Jakubowski: Jak skomentuje Pan tegoroczne werdykty?

Roman Gutek: Jurorzy podkreślali dobrą selekcję i równy poziom konkursowych filmów. Werdykty zawsze są wypadkową wielu czynników, na przykład jeden juror o silnej osobowości może przesądzić o zwycięzcy. Tegoroczne werdykty nie są dla mnie szczególnie zaskakujące, chociaż moimi kandydatami do nagród były inne filmy. Jednym z nich jest tytuł nagrodzony przez jury FIPRESCI. 

W tym roku wszystkie seanse odbywały się w Kinie Nowe Horyzonty. Czy ta zmiana wpłynęła na atmosferę festiwalu?

– Myślę, że atmosfera się nie zmieniła. Od samego początku naszego pobytu we Wrocławiu zdecydowana większość festiwalowych pokazów koncentrowała się w dawnym kinie Helios, teraz w Kinie Nowe Horyzonty. Od 2006 roku właśnie tam gromadzi się prawie cała publiczność. W poprzednich latach korzystaliśmy jeszcze z dwóch sal w Multikinie, w tym roku zrezygnowaliśmy z tej możliwości. Zmniejszyła się przez to nieznacznie liczba widzów, jednak koncentracja seansów w naszym kinie sprawiła, że praktycznie całe  festiwalowe życie toczy się w jednym miejscu. Tu widzowie się jednoczą, mogą podzielić się ze sobą wrażeniami, w nieformalnej atmosferze porozmawiać z twórcami. Kino ma przyjazne wnętrze, jest tu fajne bistro, księgarnia. Marzyłem o takim miejscu. 

Z czego jest Pan szczególnie dumny po tej edycji festiwalu?

– Jestem niezmiennie dumny z publiczności, która chce oglądać mniej znane filmy. Myślę, że doskonałym przykładem takiego kina jest „Shirley – wizje rzeczywistości”, trudny i specyficzny film, a bilety na seanse wykupiono jeszcze przed rozpoczęciem festiwalu, wszystkie miejsca zarezerwowano w ciągu kilku sekund. Cieszy mnie liczba widzów zainteresowanych „The Story of Film – Odyseją filmową”. Wytrawni kinomani nieustannie szukają nieznanych filmów, jednak wiele osób decyduje się je oglądać tylko dlatego, że nam ufa. I to jest fajne. 

To mój pierwszy festiwal. Bardzo mnie cieszy, że mogłem zobaczyć filmy, których nigdzie indziej nie zobaczę.

– Taka jest rola festiwalu. Na przykład unikatowa retrospektywa Syberberga, którego twórczość jest trudno dostępna. Swoją drogą, jego filmy powinno się oglądać właśnie na wielkim ekranie. Podobnie jak filmy francuskiego neobaroku. Trudno wyobrazić sobie seans „Divy” czy „Wielkiego błękitu” na ekranie komputera. Staramy się pokazywać takie kino, odkrywać dla widzów nieznane filmy. Szperamy w historii kina, szukamy reżyserów, którzy działali na obrzeżach. 

A czy są rzeczy, które chciałby Pan zmienić?

– Na początku istnienia festiwalu wypracowaliśmy jego strukturę, która moim zdaniem sprawdza się i nie ma potrzeby robienia większych zmian. W przyszłym roku nieznacznie zmniejszymy liczbę retrospektyw i tytułów. Jeden widz może przecież zobaczyć nie więcej niż 50 tytułów. Struktura seansów może się zmienić, kiedy w 2015 roku zostanie oddane do użytku Narodowe Forum Muzyki z salą na 1800 miejsc. Będą się w niej odbywały seanse otwarcia i zamknięcia, na które zawsze brakuje miejsc. Także codziennie jeden seans wieczorny. Myślimy nad zwiększeniem liczby wydarzeń specjalnych, związanych ze sztukami wizualnymi, jak choćby tegoroczna wystawa „Midnight Show” w BWA, będąca bardzo ciekawym dyskursem z kinem. Nie da się jednak oddzielić festiwalu od naszej całorocznej działalności w kinie. Praca związana z jego funkcjonowaniem to zadanie najistotniejsze. Chcemy je rozwijać, dostosować sale do organizowania w nich koncertów, spektakli. Nareszcie we Wrocławiu pokazywane są premierowo wszystkie wchodzące na polskie ekrany tytuły. Ważne są programy upowszechniania wiedzy o kinie. Kilka tysięcy dzieci i młodzieży uczestniczy w Nowych Horyzontach Edukacji Filmowej. Studenci biorą udział w Akademii Polskiego Filmu oraz Akademii Filmowej (kino światowe). Dzięki nam tutejsza oferta kulturalna jest bogatsza. Przez ostatnie dziesięć lat we Wrocławiu nie było dobrego kina studyjnego, więc publiczność chłonie takie wydarzenia i chce ich więcej. Kino Nowe Horyzonty to również ważny punkt w programie Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. 

W zeszłym roku pojawiły się informacje, że widzowie mogą spodziewać się przeglądu kina tajlandzkiego. Czy możemy oczekiwać go w przyszłym roku?

– Nie wiemy jeszcze, czy będzie to Tajlandia, czy Azja Południowo-Wschodnia. Z pewnością mogę potwierdzić retrospektywę Apichatponga Weerasethakula właśnie z Tajlandii. Myślimy też o retrospektywie Francuza Philippe’a Garrela oraz Freda Kelemena – mało znanego, ale genialnego twórcy z Niemiec, operatora Beli Tarra. W przyszłym roku będą także konkursy dla lokalnych twórców filmowych i artystów wizualnych. 

Co chciałby Pan ogłosić widzom w ostatni dzień festiwalu?

– Chcę się z nimi jak najczęściej spotykać w naszym kinie. Tych, którzy nie mieszkają we Wrocławiu, zapraszam w drugiej połowie października na American Film Festival. Cały czas namawiam także do oglądania filmów w kinie, a nie na ekranach laptopów. 

W tym roku mieliśmy możliwość obejrzenia przez internet projektu Realnost’. Czy to jednorazowy pomysł?

– To był dosyć oryginalny projekt i jeśli pojawią się podobne w przyszłości, chętnie je zrealizujemy. 

Jakie filmy trafią do dystrybucji?

– Wszystkie, które mają w festiwalowym katalogu zaznaczonych polskich dystrybutorów. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty wprowadzi do kin nagrodzone w tym roku filmy, a także „Camille Claudel 1915” oraz „Shirley – wizje rzeczywistości”. Być może jeszcze jakieś inne tytuły dobierzemy. 

Rozmawiali Natalia Kaniak i Łukasz Jakubowski

Moje NH
Strona archiwalna 13. edycji (2013 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2013
PWŚCPSN
151617 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›