English
Varia

Temprence Brennan, bohaterka "Kości"Temprence Brennan, bohaterka "Kości"
Martyna Łokuciejewska: Seryjni detektywi

wyróżnienie XVI Konkursu o nagrodę im. Krzysztofa Mętraka

Nieważne jak ekscentryczni, nieporadni i niedopasowani do społeczeństwa są bohaterowie telewizyjnych kryminałów, ciągle stanowią realistyczną odpowiedź na postać superbohatera.

Wszyscy detektywi posługują się dedukcją.

Sherlock Holmes jest detektywem.

Sherlock Holmes posługuje się dedukcją.

Choć to prawdziwe twierdzenie, nie ma w nim grama prawdy. Dla humanistycznego umysłu ograbionego przez rodzimy system edukacji z solidnych lekcji matematyki, zabrnięcie w meandry dedukcji, indukcji i abdukcji może poprowadzić na manowce. Gdyby zapytać przechodnia, kto jest największym detektywem wszech czasów, wielu odpowiedziałoby: "Sherlock Holmes!". Ale dopiero gdy w popkulturze pojawił się Gregory House, widz zweryfikował swoje zdanie na temat metod detektywistycznych Sherlocka. W skrócie, założenia w metodzie dedukcyjnej, przy właściwym rozumowaniu i prawdziwych przesłankach, muszą doprowadzić do prawdziwej konkluzji. A detektyw z pod Baker Street 221b, tak jak i jego liczni następcy, głównie zgadywał. Tyle, że dzięki wyjątkowo bystremu umysłowi, zgadywał właściwie. Od tamtej pory szkoły detektywistyczne prowadziły swoich adeptów różnymi drogami. Zawsze jednak główne role w śledztwie odgrywały intuicja, inteligencja, obserwacja i nauka.

Zwyczajni ludzie

Seria od początku była najwygodniejszą formą dla kryminału; w pierwszych dekadach XX wieku powstało wiele awanturniczych powieści detektywistycznych. Artur Conan Doyle pisał o Sherlocku Holmesie, Agata Christie o Herculesie Poirocie i Pannie Marple, a Raymond Chandler o Philipie Marlowe. Przenoszona na wielki ekran twórczość pisarzy w końcu również zaczęła układać się w serie. Te z kolei zmutowały w gatunki telewizyjne. Do wymienionych wcześniej postaci literackich dołączyły kolejne ikony sztuki detektywistycznej, takie jak Colombo, Kojak, Remington Steele, czy David Addison z "Na wariackich papierach". Na początku XXI wieku oddały pałeczkę nowym bohaterom.

Detektywi tacy jak Philip Marlowe, Hercules Poirot, Sam Spade, czy Jane Marple wykonywali swoją pracę w oparciu o własny umysł i cechy charakteru. Stosowali metodę określoną przez Charlesa Peirce'a jako rozumowanie abdukcyjne - dla pewnego zbioru faktów tworzyli ich najbardziej prawdopodobne wyjaśnienia. Znając stan końcowy - najczęściej było nim morderstwo - szukali jego najbardziej prawdopodobnych przyczyn.

Bohater popularnego, emitowanego z przerwami przez prawie 40 lat serialu, porucznik Colombo to zwykły człowiek. Jego zadanie wydaje szczególnie trudne, ponieważ przewagę ma nad nim nie tylko przestępca, ale również zaznajomiony ze szczegółami morderstwa widz. Kryminalna intryga z udziałem tego niepozornego mężczyzny w wygniecionym płaszczu, często z leniwym psem u boku, przypomina grę w ciepło-zimno. Widz, dzięki uzyskanej na początku wiedzy, przejmuje perspektywę przestępcy, jednak kibicuje detektywowi. Colombo sukcesywnie zdobywa kolejne dowody, wydaje się, że nie zakłada z góry żadnej tezy, po prostu bada tropy. Zawsze jest jednak moment, w którym przeciwnik nadmiernie go lekceważy, pozwala się mu podpuścić i odsłania gardę. Niewybaczalny błąd.

Dumny posiadacz trzystu dwunastu fobii (m.in. lęk przed gradem, kurczakami i mikserami), przez siedem lat uwodził widzów swoimi nerwicami, lekceważącym stosunkiem do ludzi i genialnym umysłem. W optyce Adriana Monka wszystko jest potencjalnym zagrożeniem. Fobie nie pozwalają mu normalnie funkcjonować, wszechobecny brud i bakterie zwalcza chusteczkami do rąk. Na każdym kroku próbuje poprawiać rzeczywistość, dlatego rzeczą, która najbardziej irytuje Monka, są ludzie zaburzający jej symetrię morderstwem. Na miejscu zbrodni wszyscy usuwają się w cień - to decydujący moment śledztwa. Monk, jak określają to inni bohaterowie serialu robi "coś" rękoma - jakby tworzył ramy dla kadrów, które zapamiętuje. Dostrzega najdrobniejsze szczegóły. Konstruuje z nich rozwiązanie, dopasowuje fakty do końcowego rezultatu. Potwierdza przypuszczenia. Każda rozwiązana sprawa przynosi mu ulgę.

Forensic science

Nauka była obecna w gatunku kryminalnym od jego oficjalnych początków, za które można uznać powieści i opowiadania Artura Conan Doyle'a. Sherlock Holmes przeprowadzał eksperymenty chemiczne, pisał książki z zakresu kryminalistyki, jak na przykład wspomniana w "Znaku czterech" publikacja na temat rozróżniania gatunków tytoniu na podstawie popiołu. Następcy Sherlocka nie korzystali już z nowinek naukowych tak chętnie, zarówno Poirot jak i Marlowe bazowali na doświadczeniu. Colombo i Kojak, także woleli wykonać raczej solidną pracę policyjną. Popularne w drugiej połowie XX wieku metody - rozpoznawanie odcisków palców, wariografy, autopsje, czy oznaczanie grup krwi - stanowiły jedynie wsparcie w pracy detektywa. Wraz z bardzo szybkim rozwojem nauki, szczególnie jej dziedzin przydatnych w kryminalistyce, rosło zainteresowanie nimi wśród laików. Okazało się, że widz nie potrzebuje już wartkiej akcji, zagadki kryminalnej, czy charakterystycznego bohatera. Wystarczyło kilka składników by wyprodukować telewizyjny hit: atrakcyjni aktorzy, dobra muzyka, pocztówkowe zdjęcia i pozory "naukowości".

W przypadku zdobywającego popularność w tempie geometrycznym (i geograficznym) cyklu CSI (Miami, Las Vegas, Nowy Jork…), wszystkie elementy są złożone idealnie. Skrawki opowieści o prywatnym życiu nie wystarczają, aby się do bohaterów przywiązać. W centrum serialu nie znajdują się bowiem ludzie, lecz laboratorium. Sterylne, wyposażone w najnowsze osiągnięcia techniki. Pracują tam ludzie tak wszechstronnie wykształceni, że w jednej minucie są w stanie przeprowadzić sekcję zwłok, a w następnej rozłożyć samochód na części. Twórcy serialu każą widzom skupiać się na obrazach pod mikroskopem, śladach, których ludzkie oko nie jest w stanie zauważyć, a na wypadek gdyby sam obraz nie wystarczył, tautologicznie dublują informacje w dialogach.

Szlakiem wytyczonym przez CSI poszli twórcy innych seriali. W "Dowodach zbrodni", główna bohaterka, wraz z towarzyszącą jej ekipą, zajmują się nierozwiązanymi sprawami z przeszłości. Dzięki postępowi mają lepsze narzędzia, jednak równie często posługują się własnym rozumem i to ich dociekliwość oraz upór prowadzą do rozszyfrowania zagadek sprzed lat.

1 2  
Moje NH
Strona archiwalna 13. edycji (2013 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2013
PWŚCPSN
151617 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›